Najczęściej małe dziecko w sposób zupełnie bezrefleksyjny uczone jest, że nagość jest zła. Że to be i nieprzyzwoite. Trzeba się ubierać. Tak, po prostu. Oczywiście, ubierać się trzeba, choćby ze względu na temperaturę za oknem. Ale nagie ciało jest naszej kulturze jednoznacznie kojarzone z seksem. I tak idzie do prostego skojarzenia: nagość równa się wstyd. No i się wstydzimy. Sami jeszcze nie wiemy, czego, ale już.
A potem okazuje się, że to, co kiedyś przychodziło nam z taką łatwością, jest problemem. Kobietom dodatkowo jeszcze dochodzi obciążenie wymaganiem idealnego wyglądu. Nakładają się na siebie przekazy, że nagość jest nieprzyzwoita, że należy jej unikać, i że – jeśli już chcesz się rozbierać – to musisz wyglądać jak Angelina Jolie. A jeśli nie wyglądasz – to lepiej nikomu się nie pokazuj na oczy.
Szkopuł w tym, że kiedyś w końcu trzeba będzie pokazać komuś kawałek ciała. Nawet jeśli wciąż i wciąż unikamy plaż i saun, to kiedyś trzeba będzie pójść choćby do lekarza. Zrobienie głupiego EKG wymaga rozebrania się do rosołu. Że już o wizycie u ginekologa nie wspomnę. A przecież czasem nagość jest tak pożądana! Kiedy temperatura dochodzi do 40 stopni w cieniu – jak można pozostać obojętną na zalety morza (czy basenu w upalnym mieście). Albo kiedy się zakochujemy i chcemy być tak blisko-blisko z tą drugą osobą... Jak wtedy nie pokochać własnej nagości?
Najlepsze miejsca na to, aby oswoić nagość, to miejsca, w których nagość istnieje: plaże, baseny, sauny itd. Widok innych nagich ciał, które wcale nie są ani obsceniczne, ani jak z żurnala i Mody na sukces, na początku może nas szokować. „Ojej! Ten gruby facet, ta stara kobieta, ta dziewczyna z blizną, oni są tu nadzy!”. A potem po prostu nam to spowszechnieje...
Tak więc – jeśli masz problem z nagością i nie możesz na siebie patrzeć (i nie chcesz się w stroju kąpielowym lub nago pokazywać innym) – pochodź sobie nago u siebie w domu na próbę. Popatrz w lustro – ale nie okiem wewnętrznego krytyka, tylko wewnętrznego przyjaciela – i powiedz sobie: to ja. Po dwóch tygodniach sesji przed lustrem będziesz patrzeć na siebie zupełnie inaczej. Możesz nawet wykonać mały eksperyment i zapisać przed wszystkie swoje uczucia i obawy związane z obnażaniem się oraz oglądaniem w lustrze. I po dwóch tygodniach (czy ilu tam chcesz!) spoglądania w lustro – zapisać co teraz czujesz. Myślę, że pozytywnie się zdziwisz tą „lustrzaną kuracją”. Oczywiście, wszelkie wyprawy na plażę itd. - też ci bardzo pomogą w oswajaniu nagości. Nie będzie ci potem grozić uprawianie seksu tylko przy zgaszonym świetle!
Biznes dla początkujących
Kiedy staniesz się kobietą sukcesu?
Jak zostałam feministką
Porzucone marzenia
Zadbana kobieta
Pierwsza pomoc motywacyjna
Jak rzucić słodycze?
Anoreksja – jakie są jej objawy?
Woda
Trójkąt... bo ja kocham dwie osoby
Jak kobietę poderwać, żeby nie oberwać, czyli...
Czy małżeństwo jest pułapką, czyli zanim weźmiesz ślub...
Co twoje dziecko wie o pieniądzach?
Czy wychowasz córkę na feministkę?
Wielkie problemy twojego dziecka
W upał w rajstopach
Tonik - świetny sposób na nawilżanie
Kosmetyki
Horoskop, czyli podglądanie godziny
Bliźnięta
Znaki zodiaku| wSukience.pl | polityka prywatności kontakt |